Koszyk: twój koszyk z zakupami jest pusty | idź do koszyka
WYSZUKIWANE PRODUKTU
LOGOWANIE


Zapomniane hasło? Kliknij.
Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ!
NEWSLETTER

KONTAKT / POMOC
0 801 000 362
Koszt jak za połączenie lokalne

607 072 078
(12) 422 42 49
Kraków
(18) 201 51 02
Zakopane
PŁATNOŚCI
Logo platnosci.pl
Malanphulan (6573m)
 

"Jedynka" dla POLAR SPORT TEAM!!!

Z radością pragniemy donieść, że przejście ściany Malanphulan zostało nagrodzone prestiżową "Jedynką". Jest to przyznawana co roku nagroda środowisk wspinaczkowych za wybitne osiągnięcia na polu alpinizmu i wspinaczki sportowej.

03.10.2009 zespół krakowskich wspinaczy, a wśród nich członek Polar Sport TEAM - Wojciech Kozub, poprowadził nową drogę na Malanphulan (6573m). Wraz z Krzysztofem Starkiem i Marcinem Michałkiem pokonali dziewiczą, północną ścianę, którą kilka lat temu próbował zdobyć Wojciech Kurtyka.
Wspinaczka trwała 39 godzin w stylu non-stop.
Towarzyszy im grupa trekingowa w składzie Ada Jaszczyńska i Wojciech Kołek.

               malanphulan_schemat

                                                           Widok ściany północnej ściany Malanphulan (6573m)
                                                         z zaznaczonym przebiegem drogi (fot. Wojciech Kozub)

Poniżej relacja Wojtka:

   Przejście ściany (30.10.2009-03.11.2009) razem ze zjazdami i zejściem do ABC zajęło pięć dni. Pierwszego dnia zrobiliśmy około trzysta metrów od podstawy. Tego dnia priorytetem było znalezienie w miarę wygodnego biwaku, z którego ewentualnie dalszą część robilibyśmy non stop. Udało się wkopać w śnieżno - lodową grań, będącą przedłużeniem filara w prawej części ściany. Z tego miejsca istniała realna szansa na atak non stop, jednak wszystko zależało od warunków. Drugiego dnia celem było  dojście do pierwszych poważnych trudności (tzw. pralka) i urobienie jak największej ilości wyciągów. Po trzech długościach liny "pralki" oceniliśmy, że w tych warunkach jest szansa na przejście dalszej części ściany non stop na lekko. Zresztą nie widzieliśmy żadnych możliwości biwakowania ze względu na bardzo twardy lód i kompletny brak nawet najmniejszych półeczek. Zjechaliśmy do miejsca biwakowego i następnego dnia po południu ruszyliśmy na akcję.
  
   W nocy udało się przejść całą pralkę. Dzięki światłu księżyca nie było większych problemów orientacyjnych. Kolejnego dnia od rana do wieczora pokonywaliśmy kolejne długości doprowadzające pod kluczowe spiętrzenie kopuły szczytowej. Co około trzy wyciągi gotowaliśmy ciepłą herbatę - mimo tego mieliśmy poważne kryzysy spowodowane odwodnieniem i ogromnym wysiłkiem na dużej wysokości. Z powodu zimna i wiatru za każdym razem dużym problemem było odpalenie jetboila i doczekanie się na ledwo ciepłą wodę.
  
   W kopułę szczytową weszliśmy, kiedy zaczęło się robić ciemno. Na kluczowym wyciągu lód dochodził do 85 stopni. Ostatnie dwa, już nie taktrudne, jednak bardzo wymagające pod względem protekcji.

          malaphullan2
  
   Generalnie na całej długości drogi asekuracja była bardzo skąpa i wymagająca psychicznie. Średnio na 55-60 metrowy wyciąg maksymalnie udawało się wkręcić trzy - cztery śruby. Bywały też długości liny na których prowadzący zakładał tylko jeden lub dwa punkty. Przyczyną słabej protekcji była cienka warstwa lodu, oraz duże trudności w znalezieniu odpowiedniego miejsca do wkręcenia śruby. Z tego powodu wspinanie wymagało dużej koncentracji i skupienia.
  
   Po 32 godzinach non stop od biwaku, czwartego dnia w ścianie o godzinie 23 doszliśmy w okolice grani szczytowej. Prowadzący ostatni wyciąg nie mogąc znaleźć bezpiecznego miejsca, cofnął się kilkanaście metrów i pod granią założył stanowisko. Kilka minut zastanawialiśmy się czy iść dalej na szczyt. Niestety nie zdecydowaliśmy się ponieważ uznaliśmy, że ze względu na kompletny brak asekuracji  istnieje zbyt duże ryzyko. Ocenialiśmy, że do szczytu pozostały dwa wyciągi śnieżnej (seraki, nawisy) grani. Nie do końca usatysfakcjonowani zaczęliśmy zjazdy w linii drogi wejścia.

           malaphullan3
  
   Dzięki zastosowaniu podczas wspinania taktyki: jeden prowadzi, drugi asekuruje, trzeci robi stanowiska zjazdowe (Abałakowy),  już po siedmiu godzinach znaleźliśmy się w miejscu biwakowym. A więc całość akcji non stop od biwaku zajęła 39 godzin. Tam odpoczęliśmy 5 godzin i dalej kontynuowaliśmy zejście. Do ABC zawitaliśmy wieczorem piątego dnia. Oprócz samych trudności wspinaczkowych oraz wymagającej asekuracji dodatkowym problemem były wiszące stanowiska i ciągłe stanie/wspinanie na przednich zębach. Poza zmęczonymi łydkami niemiłosiernie bolały nas plecy; od wiszenia w uprzężach. Te uciążliwości bardzo obniżały "komfort" wspinania.
  
   W ścianie panowały niskie temperatury przez cały dzień (około -15/-20). W nocy dodatkowo wzmagał się wiatr przez co temperatura odczuwalna była jeszcze niższa. Mimo dobrej aklimatyzacji i porządnego, ciepłego ubrania (spodnie i kurtki puchowe+goreteksy)nie udało nam się ustrzec od lekkich odmrożeń. Poza niską temperaturą duży wpływ miało także to, że nie dało się swobodnie stanąć i odciążyć stóp w celu poruszania palcami. Do tego wszystkiego wiszenie w uprzęży utrudniało dopływ krwi do nóg.
  
   Ostatecznie pokonaną drogę wyceniliśmy na ED+, lód do 85 stopni. Deniwelacja 1400 metrów, natomiast długość drogi około 1600 metrów. Pierwsze 700 metrów zrobiliśmy bez asekuracji, na resztę przypadło 16 wyciągów o długości około 55-60 metrów.

                                  malaphullan1


Grtulujemy i życzymy kolejnych sukcesów
Polar Sport

 

Wyrzedaż butów zimowych -40%
modNews/lastActiveNews/title
2012-02-08
VII Polar Sport Skitour im. Basi German - Zapisy

Miło nam poinformować, że w dniu wczorajszym rozpoczęliśmy zapisy na nasze zawody skitourowe: VII Polar Sport Skitour im. Basi German

Czytaj więcej...